wtorek, 17 listopada 2015

Samokrytyka i krytyka

Witajcie, dziś krytyka z innych przejdzie na mnie! Heh :D

Ale czym jest samokrytyka/krytyka? Nie będę wklejać wam cytatów od cioci Wiki, bo raczej każdy z nas wie co to znaczy. Powiem wam więc tylko to co ja sądzę (to takie oczywiste... Cóż wstęp musi być) Tak więc, zapraszam do czytania!


Moim skromnym zdaniem krytyka nie jest po to by obrażać innych (niektórzy niestety tak to rozumieją), ale dać do zrozumienia popełnione błędy. Niestety nie zawsze ktoś zastosuje się do "zasad krytyki", najprościej wytłumaczę wam to dialogiem:

(Pani M)
(Pani K)

M - *rysuje coś* *30 min potem* Wreszcie skończyłam! Pani K, co Pani sądzi o tym obrazku?
K - Brzydki.

Taa i to właśnie to, i jak tu się nie obrazić? Pani K wyraźnie obraziła, a nie skrytykowała. Wyobraźmy sobie to, co mogło stać się dalej:

M - *Posmutniała i obraziła się*
K - Powinnaś popracować nad przyjmowaniem krytyki...
Pani G (jakaś tam znajoma) - Hej laski, co jest?
M - Nic...
K - Pani K się obraziła bo skrytykowałam jej pracę...
M - Nie prawda!
K - Prawda
...

Wiecie chyba co było dalej. Cóż zdecydowanie lepiej byłoby gdyby pani K naprawdę skrytykowała:

K - Cóż... Powinnaś poprawić (coś tam)
M - Myślisz? Cóż chyba masz rację, dzięki!

I co? Nie lepiej? :)

A więc jak widzicie, dla mnie krytyka to nie jest jedno słowo, ale uzasadnienie go, ktoś może się nie zgadzać i mówić że to jest krytyka, a uzasadnienie to tylko dodatek. Wróćmy jednak do sytuacji nr. 1, co mogła by zrobić Pani M aby nie wywołać kłótni?

K - Brzydki.
M - To może powiesz mi przynajmniej co poprawić aby był ładniejszy?
K - Hmm może (coś tam)

Czasem trzeba być " mądrzejszym " i samemu spróbować uzyskać informacje, tak jak zrobiła to Pani M. Jeśli myślicie tak samo jak ja, to to rzeczywiście jest jedno z lepszych wyjść. Przejdźmy teraz do samokrytyki.

Dużo osób ma problemy, z przyznaniem się do błędu ( u mnie na szczęście to minęło... Chyba ) i nic w tym dziwnego. Podczas np. kłótni ciężko powiedzie ,, No dobra masz racje " gdyż wiadomo co ta druga osoba powie. Czasem jednak warto przełknąć dumę i przyznać się do błędu. O samokrytyce nie będę się tak wypowiadać, bo już nie ma o czym.

Mam nadzieję że nikt nie zrozumiał tego postu, jako lekcję etyki. Ja, jak i nikt inny nie ma prawa wam mówić jak macie żyć, ani jak macie przestrzegać manier ( chodź podstawy savoir vivre powinien przestrzegać każdy). Piszę to co myślę, a myślę nakazując, dlatego tak to brzmi :). nie muszę chyba dodawać że to moje zdanie?

4 komentarze:

  1. Myślę, że blog ciekawy a temat rzadko poruszany a jak juz jesteśmy przy temacie konstruktywnej krytyki to popraw kilka błędów ortograficznych, które zauważyłam u Ciebie na blogu. między innymi obserwuj przez u a nie ó. Oprócz tego bardzo fajnie, więc obserwuję!

    http://cudaawianki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups, rzeczywiście, tak to jest gdy za każdym razem jak widzisz czerwony ślaczek to poprawiasz. Hmm dziwne 0_o Chyba zacznę wolniej pisać. Dziękuje i z góry posprawdzam 2 inne posty

      Usuń
    2. No w sumie teraz tak myślę, uje się nie kreskuje Heh muszę bardziej uważać

      Usuń
  2. Bardzo fajny post. Ja mam tak że jeżeli ktoś mnie skrytykuje to trochę się oburzam ale potem przemyslam to dokładnie i próbuje naprawić. Niestety nie umiem właśnie powiedzieć tego "masz rację" Ta sytuacja jest tylko wśród rodziny bo tak to jestem strasznie nieśmiała i się nie kłóce :) Pozdrawiam :) :) :)
    ludziesamotni. blogspot. com

    OdpowiedzUsuń